Kim jestem?
Wykształcenie
Jestem absolwentem Wydziału Elektrycznego Politechniki Częstochowskiej. Z wykształcenia jestem inżynierem elektrotechnikiem, o specjalności techniki teleinformatyczne. Temat mojej pracy magisterskiej to “Analiza metod szyfrowania danych w systemach telekomunikacyjnych”. Może moje wykształcenie nie pokrywa się w 100% z zainteresowaniami zawodowymi i pozazawodowymi, ale wychodzę z założenia, że trzeba się rozwijać i poszerzać swoje horyzonty. I to w różnych kierunkach. Wcześniej skończyłem czteroletnie Liceum Techniczne o profilu elektronicznym w Zespole Szkół Elektronicznych i Informatycznych w Sosnowcu, potocznie w Elektroniku.
Sprawy zawodowe
Swoją karierę ;-) zacząłem od dorabiania tu i tam. Potem, ze względu na studia i związane z tym ograniczone możliwości czasowe, pracowałem w workserwisie jako etatowy wykładacz towarów na półkach hipermarketów. Praca w jednym z nich przerodziła się w trzymiesięczną wakacyjną współpracę na umowę o pracę na czas określony. Stanowisko Aplikant II i moje królestwo - dział nabiał - może nie są powodem do dumy, ale co mi tam. Nauczyłem się co nieco o branży spożywczej, o metodach pracy hipermarketów i dziś, jak słyszę, że hipermarkety z premedytacją nie podają aktualnych cen - aby oszukać klientów - uśmiecham się, bo wiem, że to nie prawda. To brak ludzi do pracy w takich miejscach sprawia, że nie wszystko da się ogarnąć, zawsze muszą być jakieś tyły. I uważam, że lepsze są nieaktualne ceny niż przeterminowane żarcie na półkach. Wracając do tematu - na piątym roku studiów przyjąłem się do pracy do małej firmy, świadczącej usługi elektryczne dla fabryki z branży samochodowej. Początkowo na umowę zlecenie, potem jako praktyka dyplomowa, aż w końcu na umowę o pracę, pracowałem jako elektryk z drużyną fachowców, którzy z takich a nie innych względów służyli radą i pomocą. W międzyczasie zdobyłem uprawnienia SEP do 1 kV. W międzyczasie obroniłem pracę magisterską. W międzyczasie zacząłem szukać nowej, odpowiedniej dla mnie pracy. To znaczy takiej, gdzie byłbym zatrudniony jako inżynier elektryk, a nie jako elektryk (do tego nie potrzeba studiów). No i znalazłem. W chwili, gdy to piszę, nie jestem jeszcze do końca pewien swojego miejsca w tej firmie, ale z dnia na dzień mam nadzieję będzie lepiej. Dlatego, aby nie zapeszać, na tym skończę. Ten tekst traktuję jak niedokończony list, jak nie zapisaną do końca kartkę papieru. Dlatego w miarę rozwoju wypadków, będę tu co jakiś czas zaglądał i coś niecoś dopiszę.
Po co ta strona?
Jest kilka powodów, dla których ta strona powstała:
- po pierwsze, ponieważ interesuję się pisaniem stron internetowych już od dobrych kilku lat. I jakoś nigdy nie doszło do tego, że któraś strona napisana dla sportu trafiła do internetu, potwierdzając tym samym przysłowie, że “szewc bez butów chodzi”.
- po drugie, od niedawna interesuję się fotografią. I to jest doskonałe miejsce do tego, aby pokazać światu kilka prac, a w perspektywie czasu - oglądać swój rozwój w tej dziedzinie, jeśli oczywiście taki nastąpi.
- po trzecie, dorosłem w końcu do tego, aby mieć własną stronę internetową i mieć co na niej umieścić. Nie jestem mentalnym ekshibicjonistą, więc prowadzenie bloga jako takiego nie wchodzi w grę (chociaż zastanawiałem się nad fotoblogiem i dzięki fotohasiokowi prawdopodobnie posiadanie jednego stanie się oczywistą oczywistością). Zastanawiam się nad umieszczeniem na tej stronie namiastki bloga, która będzie służyła raczej bieżącym celom ogólnoinformacyjnym, a nie uzewnętrznianiu się na forum publicum.
- po czwarte, będąc młodym człowiekiem, który - powiedzmy - niedawno dopiero znalazł się na rynku pracy, odkryłem wiele nieznanych mi dotąd metod poszukiwania informacji o kandydacie aplikującym na stanowisko pracy. I odkryłem, że jeśli sam nie zadbam o to, co inni mogą dowiedzieć się o mnie w internecie - nikt tego nie zrobi. A jeśli zrobi, to mogę nie być zadowolony z wyników. Spróbuj (zdaje mi się, że jest niewiele osób, które nie wpadły na to, żeby to zrobić) wpisać w google swoje imię i nazwisko. I zobacz co wyskoczy.
Jeśli ktokolwiek dotarł tak daleko, to pozostaje mi już tylko życzyć przyjemnego czasu spędzonego na mojej stronie, oraz zaprosić do częstych odwiedzin w przyszłości. Będzie mnie to mobilizować do częstszego uaktualniania jej.
Dominik Pluciński